Zegar zamku królewskiego w Warszawie

II Wojna Światowa w pewnym stopniu wpłynęła na sztukę zegarmistrzostwa. Dnia 17 września 1939 roku siły powietrzne III Rzeszy zbombardowały Zamek Królewski w Warszawie. W wyniku ataku zatrzymał się zegar zamontowany na Wieży Zygmuntowskiej. Wskazówki stanęły pokazując godzinę 11:15. Zegar nie pracował przez 35 lat, ale każdego dnia przypominał Warszawiakom o akcie agresji jakiego dopuścili się nasi zachodni sąsiedzi. Dokładnie 19 lipca 1974 roku o godzinie 11:15 zegar znowu zaczął wskazywać aktualny czas. Sukces ten zawdzięcza się wielu wybitnym specjalistom. W bieżącym roku obchodzona jest 75 rocznica tego tragicznego wydarzenia.

Trudno dokładnie określić, kiedy powstał zegar znajdujący się na Wieży Zegarowej Zamku Królewskiego w Warszawie. Jednak większość źródeł wskazuje na 1622 rok. Natomiast wiadomym jest, że czasomierz oprócz II Wojny Światowej przetrwał wiele innych burzliwych okresów w tym wojny ze Szwecją. Nad jego działaniem i konserwacją czuwali zegarmistrzowie dworu królewskiego. Należy zaznaczyć, że zegarki w dawnych czasach były przedmiotami przez wszystkich pożądanymi, ale mało popularnymi. Ceny zegarków były wysokie, przez co mało kto mógł sobie pozwolić na ich zakup. Władze miast rozwiązywały ten problem poprzez montowanie zegarów na wieżach. Dzięki temu wszyscy mieszkańcy znali aktualny czas. Powyższe postępowanie niosło ze sobą wiele profitów dla społeczeństwa. Najważniejszym była nienaganna organizacja. Ludzie wiedzieli, o której godzinie mają stawić się w pracy, na uczelni lub wcześniej umówionym spotkaniu.

Pierwsze ustalenia dotyczące odbudowy zegara zapadły 20 stycznia 1971 roku podczas spotkania Edwarda Gierka piastującego ówcześnie funkcję I Sekretarza PZPR z różnymi środowiskami twórczymi. Sosnowiczanin jako przedstawiciel władzy był przeciwny propozycji twórców. Jednak uległ przedstawionej argumentacji. Następnego dnia „Życie Warszawy” opublikowało informację o podjęciu decyzji dotyczącej odbudowy zegara. Warszawiacy z tego powodu nie kryli zadowolenia. Zatem władze kraju nie chcą wchodzić w konflikt ze społeczeństwem postanowiły dotrzymać danego słowa.

W szumie medialnym został wyłoniony zegarmistrz Witold Szymoński, który złożył deklarację odbudowy zegara. Rzemieślnik wprawdzie posiadał doświadczenie, ponieważ w 1969 roku brał udział przy budowie czasomierza na wieży Gołębnika. W krótkim czasie okazało się, że Szymoński był tylko współwykonawcą. Główną odpowiedzialność za budowlę nosiła na barkach firma „Pawlicki i Ziarnicki”. Ponadto wybudowany przez nich zegar wieżowy charakteryzował się całkowicie inną skalą. Zegarmistrz należał do Cechu, przez co organizacja w pewnym stopniu odpowiadała za jego działania zawodowe. Początkowo starano się ostudzić zapał twórcy, ale takie postępowanie spotkało się z jego sprzeciwem. Cech konfliktową sytuację postanowił rozwiązać poprzez powołanie jednostki zwanej Zespół Budowy Zegara (ZBZ). Następnie zorganizował posiedzenie, w którym wzięli udział wszyscy interesanci. W wyniku rozmów zdecydowano, że zegar ma być mechaniczny oraz, że Witold Szymoński nie będzie w stanie skonstruować odpowiedniego mechanizmu.

Następnie ZBZ zaangażował w swoją działalność ludzi nauki oraz wielu wybitnych specjalistów z zakresu zegarmistrzostwa. Wszyscy wspólnie debatowali celem opracowania najlepszego rozwiązania. Gotowy projekt szybko doczekał się realizacji. Postanowiono, że nowy zegar będzie składał się z około 400 elementów. Większość z nich została wykonana przez różne zakłady produkcyjne. Gotowe części trafiały do specjalnie oddelegowanego budynku, gdzie w godzinach wieczornych spotykali się członkowie ZBZ i składali czasomierz. Pierwsze uruchomienie mechanizmu chodu i mechanizmów bicia miało miejsce 4 maja i 20 czerwca 1974 roku. Oprócz mechanizmu istotnym aspektem są także cztery tarcze zegara. Projekt zakładał, że na każdej tarczy będzie widniało złote słońce. Ponadto każde z nich miało mieć inny wraz twarzy. Rozpoczynając od neutralnego przez radosny, smutny i na uśmiechniętym kończąc. Ciekawostką jest fakt, że na złocenia zużyto 14 kilogramów kruszcu pochodzącego z Mennicy Państwowej.

Zegar na Wieży Zygmuntowskiej z jednej strony miał opierać się o tradycję, a z drugiej cechować się innowacyjnością. Właśnie dlatego twórcy zdecydowali się na konstrukcję modułową. Do montażu zegara użyto najlepszego sprzętu ściągniętego z najdalszych zakątków kraju. Na placu zamkowym zgromadziło się kilka tysięcy osób. Przebieg prac relacjonowały media. Zegar zaczął tykać i pracuje bez zarzutów aż do dnia dzisiejszego.

Na 2014 rok przypadło 40 lecie odbudowy czasomierza. Z tej okazji odbyły się specjalne uroczystości takie jak: koncert pod nazwą „Zegary – koncert nadzwyczajny”, przemówienie wygłosiła Irena Oborska będąca głównym projektantem Wieży Zegarowej, przemówił także Zdzisław Mrugalski, który był jedną z czołowych postaci pracujących nad powstaniem zegara. Po 40 latach widać, że ciężka i sumienna praca ZBZ opłaciła się. Wystarczy odwiedzić stolicę by zobaczyć jak odmierza czas wskrzeszony do życia czasomierz będącym dziełem wybitnych konstruktorów.